Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
18 postów 1322 komentarze

Diabeł tkwi w szczegółach

Pedant - Obraźliwe lub zakłócające komentarze mogą być usunięte dla utrzymania poziomu. Autorzy takich wpisów są zachęcani do ponownego poprawionego wpisu. Proszę o merytoryczne i zwięzłe komentarze na temat. Zastrzeżenia i pytania wysyłajcie poczt

Ostatni ludzie, nadejście "stanu piątego"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie wiem co napisać we wstępie, więc tylko zapraszam do myślenia.

"Zanim nadejdzie ten dzień, nastąpi wielkie odstępstwo od Boga i pojawi się człowiek będący uosobieniem nieprawości, którego przeznaczeniem jest zagłada. Będzie on wynosił się ponad wszystko i sprzeciwiał się wszelkim bogom i temu, co jest przez ludzi otaczane czcią.
...
Pojawieniu się tego człowieka będą towarzyszyć potężne przejawy mocy szatana, fałszywe znaki i cuda. W ten podstępny sposób oszuka on ludzi, którzy zmierzają ku zagładzie, dlatego, że nie przyjęli Bożej miłości i prawdy, prowadzących do zbawienia. Z tego powodu Bóg pozwoli, aby zostali zwiedzeni i by bezkrytycznie uwierzyli w kłamstwo. Wszyscy oni zostaną osądzeni przez Boga, dlatego że woleli czerpać przyjemność z grzechu, niż uwierzyć w prawdę."
(Św. Paweł, Drugi List do Tesaloniczan)

"Ziemia się skurczyła, a po niej skacze ostatni człowiek, który wszystko zdrabnia. Rodzaj jego jest nie do wytępienia, jako pchła ziemna; ostatni człowiek żyje najdłużej.
... Żadnego pasterza, sama trzoda! Każdy jest równy, każdy chce działu równego. Kto inaczej czuje, idzie dobrowolnie do domu obłąkanych." (Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra")


=============

Ostatni ludzie, nadejście "stanu piątego"


//xportal.pl/?p=32915


Jedna z niezaprzeczalnych zasług historiografii marksistowskiej polega na próbie określenia głównego kierunku procesu historycznego i dokładnym podkreśleniu jego okresów " wychodząc poza granicę rozpatrywania wydarzeń historycznych osobno, na co kładą swój nacisk inne historiografie. Wydarzeniami tymi są wojny, wstrząsy narodowe i inne podobne wydarzenia. Te wszystkie wypadki są rozpatrywane przez nią nie jako spontaniczne wydarzenia, lecz jako wtórne i okolicznościowe przejawy procesu globalnego rozwoju.

Obóz przeciwległy, zwany "Prawicą", nie podjął prawie żadnej próby utworzenia takiej historiografii. W istocie, marksistowska wizja sensu historii (jako gospodarczo determinowanych sekwencji, które mają doprowadzić do panowania klasy robotniczej) ma być zupełnie odrzucona. Natomiast takie odrzucenie zostanie dokonane pod warunkiem postawienia tej kwestii na właściwym poziomie metodologicznym, na którym jest uznawana konieczność rozpatrzenia wydarzeń historycznym przy pomocy takiego samego szerokiego spojrzenia, lecz z użyciem zupełnie innych, wyższych kryteriów, w odróżnieniu od ordynarnego i prymitywnego podejścia materializmu historycznego.

Jednak istnieje już koncepcja, która mogłaby być podstawą historiografii antymarksistowskiej. Tę koncepcję możemy odnaleźć w dziełach niektórych tradycjonalistów, przede wszystkim René Guénona, również Vezzaniego i Berla, po części Spenglera, i jest spojrzeniem na szczegóły cyklicznego rozwoju cywilizacji. W tym artykule najbardziej interesuje nas podkreślana w tych pracach kwestia przyjścia "stanu piątego", lecz dla zrozumienia problematyki musimy wyjaśnić główną tradycjonalistyczną zasadę degradacji wartości w niegdyś hierarchicznym społeczeństwie.  W trakcie tej degradacji model cywilizacyjny i władzę polityczną określają kolejno cztery stany: elita duchowa, arystokracja wojskowa, burżuazja, skupiająca swoje interesy wyłącznie w sferze gospodarki (warna wajśja w hinduizmie), a wreszcie robotnicy.

Posługując się przykładem znanej nam historii można twierdzić, że tradycyjny porządek hierarchiczny upadł i degradacja dotknęła każdą z czterech warstw. Cywilizacje, w których rządzący wywodzili swoją władze z boskiego prawa i społeczeństwa, rządzone przez arystokracje  wojskową stanowiły jedną fazę, która skończyła się wraz z upadkiem wielkich dynastii europejskich. W okresie rewolucji francuskiej zwyciężyły koncepcje industrializacji i liberalizmu, władzę zdobył mieszczański, plutokratyczny stan trzeci "królów" węgla, stali, benzyny itd. Ruchy socjalistyczne, które ostatecznie skrystalizowały się w komunizmie i sowietyzmie, ogłosiły przyjście do władzy ostatniej warstwy społeczeństwa, stanu czwartego, i początek rywalizacji między krajami, gdzie stan czwarty odniósł zwycięstwo, a tymi, gdzie wciąż rządzi stan trzeci.

Gdyby ten proces kończył się w taki sposób, warto byłoby mówić nie o sensie historii, tylko o braku sensu. Ale czy degradacja kończy się na stanie czwartym? W okresie międzywojennym w Karlsruhe została wydana mała i bardzo interesująca książka. Heinrich Berl, autor tej książki, chciał w niej odpowiedzieć na to pytanie. Tytuł tej publikacji brzmi "Przyjście stanu piątego". Oprócz jej zawartości teoretycznej i interpretacji historii jako inwolucji, księga ta jest przepełniona emocjami. Berl pisał ją w uzdrowisku dla chorych na gruźlicę, będąc zupełnie pochłonięty głównym zagadnieniem tej książki ("od każdej strony tej książki czuć gorączkę" " powiedział kiedyś autor). Oczyszczone od pewnego nadmiaru konkluzje Berla mogą być ciekawe dla każdego, kto chce zrozumieć pewne zagadnienia naszej epoki.

Berl twierdzi, że historyczna inwolucja bynajmniej nie kończy się na stanie czwartym, na świecie kolektywizmu, marksizmu i komunizmu, lecz trwa nadal po nadejściu stanu piątego. Czym ten stan jest?  Tutaj musimy się zastanowić nad koncepcją powstania jakiejkolwiek zorganizowanej formy we wzajemnym oddziaływaniu dwóch podstawowych czynników: zasady porządku i zasady chaosu. Pierwsza albo zupełnie tłumi tę drugą, albo ogranicza. W tradycyjnych cywilizacjach podludzkie, "demoniczne", jak mawiał Goethe, moce były związane, okiełzane, podporządkowane wyższemu prawu i autorytetowi naturalnego związku duchowych, bohaterskich i arystokratycznych wartości. Ale kiedy cykl dobiega końca, reprezentanci tych wartości tracą tę misję i dają miejsce mocom zniszczenia, które w końcu zwyciężają. Tutaj leży granica, którą możemy nazwać przyjściem stanu piątego.

W zjawisku "rewolucji" przejawia się jakiś niekształtny żywioł, dający się we znaki później, ale w fazie pierwszej przesiąknięty nieokiełznanym pragnieniem niszczenia, gorącym popędem do roztopienia osobowości w zbiorowości i "demonizmie zbiorowym". Strony napisane przez Josepha de Maistre’a na temat rewolucji francuskiej, pod tym względem są ponadczasowe. Również z tego wynika rozumienie stanu czwartego jako anty-stanu, ponieważ każdy prawdziwy stan posiada tradycyjny sens: realizacja wyższych zasad w rzeczywistości. Wychodząc z tego, Berl uważał za charakterystyczną cechę nowoczesności przestępczość zorganizowaną, typowym wzorem której jest gangsteryzm amerykański. Charakterystyka nowoczesności jest niemożliwa bez czynnika organizacji. Jednak właśnie ten czynnik oznacza "chaos zorganizowany". Te same siły są obecne w systemach politycznych zrodzonych przez stan czwarty, nie znikają wraz z nimi, lecz działają na niższym poziomie.

Dlatego właśnie przyjście stanu piątego należy odbierać nie tylko jako socjalną czy polityczną kwestię, ale również na poziomie osobowości, a dokładniej jej zniszczenia. W historii zawsze miały miejsca okrucieństwa i straszliwe zbrodnie, lecz cechą naszych czasów jest mroczny porządek zwyrodnienia, którego celem jest zamiana ludzi w bezwolne marionetki (pewne wartościowe przemyślenia na ten temat, choć nie pozbawione tendencyjnej jednostronności, prezentuje katolicki egzystencjalista Gabriel Marcel). Tego wystarczy do refleksji o ukrytej stronie pewnych procesów, zachodzących po tamtej stronie żelaznej kurtyny, w ustrojach łagrów i "reedukacji". Jest tam niszczone wszystko czyniące z człowieka pełnowartościową osobę. Takie niszczenie osoby różni się formą od jego zachodniego odpowiednika, lecz oznaki zbieżności między nimi jest oczywiste.

Od czasu pojawienia się książki Berla ten żywioł, o którym mówiono wcześniej, coraz bardziej daje się we znaki również w innych dziedzinach życia nowoczesnego świata. Tutaj trzeba omówić aspekt tego, co dzisiaj nazywa się "pokoleniem rewolucyjnym". Rewolucja może być autentycznie uzasadniona, jeżeli jest skierowana przeciwko tej cywilizacji, w której wszystko jest pozbawione legitymizacji wyższej, puste, absurdalne, zmechanizowane i ujednolicone, i która dąży do triumfu podludzkich mocy w świecie bezkształtnych ilości. Lecz jeżeli chodzi o "rebeliantów bez sztandarów", jeżeli rewolucja stanowi cel sam w sobie, kiedy towarzyszą jej nieokiełznane namiętności, prymitywizm, oparcie o instynkty niższe (seks, jazz murzyński, pijana egzaltacja, bezpodstawne okrucieństwo, folgowanie wszystkiemu co wulgarne i anarchistyczne), należy wskazać prosty związek tych zjawisk i mocy chaosu, które coraz bardziej wychodzą na powierzchnię ziemi i stające się coraz bardziej widoczne w naszym świecie. Niektórzy ludzie są nimi wręcz opętani.

Tutaj można obserwować działalność innych prądów skierowanych przeciwko osobie. Czym jest, na przykład, psychoanaliza, jeśli nie zniszczeniem tych przeszkód, do których dostęp wcześniej ukryty był w świecie Tradycji? Jest to autopsja podludzkich otchłani w duszy człowieka, burząca wszelkie wartości i udająca, że przez to zburzenia bada tajniki ludzkiej psychiki. Za pomocą lewackich ideologii to zjawisko rozszerza się na życie społeczne: taka zamiana struktur politycznych wyższego pochodzenia na "postęp" odpowiada rebelii przeciwko temu, co myśl antyczna nazywała "hegemonikon", zasada wodza. W tych warunkach człowiek zostaje zdegradowany do poziomu jednostki socjalnej.

Wśród przedstawionych tutaj koncepcji najbardziej interesującą jest ta dotycząca społecznego i egzystencjalnego "sensu historii", który należy rozpatrywać pod względem symptomów opisanych w badaniu. Jednak warto unikać wszelkich form apokaliptyzmu, albowiem większość tez, zaprezentowanych tutaj, ma za zadanie jedynie zmusić do refleksji człowieka, który wciąż tkwi w odurzającym micie o postępowej demokracji i nie jest zdolny do zrozumienia warunków i przyczyn obecnego stanu rzeczy. Czteroczęściowa inwolucja cywilizacji i porządku społecznego jest rzeczywistością; po tej inwolucji nasz świat jest najeżdżany mocami piekielnymi, mocami chaosu, które właściwie nie należą do ludzkiego świata. I w tym procesie formuła "przyjście stanu piątego" doskonale oddaje istotę okropnego czasu, charakteryzującego finalny okres "mrocznego wieku", Kalijugi.

Julius Evola

KOMENTARZE

  • Pierwszy minus, ha ha.
    Ktoś dostał bólu głowy po zaproszeniu do myślenia.
  • Trochę poezji
    "W okresie rewolucji francuskiej zwyciężyły koncepcje industrializacji i liberalizmu, władzę zdobył mieszczański, plutokratyczny stan trzeci "królów" węgla, stali, benzyny itd. "

    Rilke, z Księgi Godzin:

    Starzy są już królowie świata
    i tron zostawią opuszczony.
    Synowie mrą w chłopięcych latach,
    córki oddają, bez obrony,
    przemocy — chore już korony.

    Plebs je rozkrusza na pieniądze,
    Pan świata, władca dnia, godziny
    w ogniu rozdyma je w maszyny,
    co grożąc żywią jego żądzę;
    ale już szczęście nie jest z nimi.

    Już kruszec tęskni. Z głębi woła,
    opuścić chce mennice, koła
    maszyn, co nauczają nas
    małego życia. Z fabryk, kas
    powróci w swe podziemne żyły
    w pokładach gór, co się odkryły,
    by znów je zamknął ciężki głaz.
  • *****
    //kiedy cykl dobiega końca, reprezentanci tych wartości tracą tę misję i dają miejsce mocom zniszczenia, które w końcu zwyciężają. Tutaj leży granica, którą możemy nazwać przyjściem stanu piątego.//
    Czy ofiary II wojny mieszczą się w sukcesie "mocy zniszczenia " i były konieczne dla otwarcia"stanu piątego" ?
    A może dopiero te "moce zniszczenia " mają zamiar się pojawić bo te odpowiedzialne za II wojnę za bardzo nie zwyciężyły
    czyli nie mogły wytyczyć granicy "stanu piątego "?
    Tylko jacy współcześni "reprezentanci tych wartości " utracą swoje misje na rzecz "mocy zniszczenia " ?
  • @puuuq 13:10:51
    Ciekawe pytania. Co Pan myśli?
  • @ autor
    // Berl pisał ją w uzdrowisku dla chorych na gruźlicę, będąc zupełnie pochłonięty głównym zagadnieniem tej książk //

    Coś jakby Hans Castorp.Widać jakieś specyficzne klimat były w tych uzdrowiskach.Ale do rzeczy.
    Koncepcja degradacji wartości interesująca ale szkoda że konstruowana głównie przez Niemców którzy moim zdaniem nie są (nie chcą,nie mogą,nie potrafią być ) obiektywni.
    Przy okazji podobnych rozważań zapominają że są efektem Reformacji która była "matką" wszelkich rewolucji.Reformacja tak głęboko przeorała mentalność zachodnich społeczeństw że podział //cztery stany: elita duchowa, arystokracja wojskowa, burżuazja, skupiająca swoje interesy wyłącznie w sferze gospodarki (warna wajśja w hinduizmie), a wreszcie robotnicy// już w XVII w był mocno nieaktualny.
  • @Pedant 13:24:33
    Myślę ,że pojęcie "piąty stan" to "ściema" ,podobnie do czterech poprzednich "stanów"
    Najważniejszy jest tu fragment listu do Tesaloniczan , wątpliwego autorstwa św Pawła , w którym zachęca wiernych do bardziej aktywnego życia a nie oczekiwania szybkiego powrót Jezusa i koniec świata , chodzi o to ,że należało wymyślić jakąś figurę retoryczną ( syn zatracenia ) by dać pionierom chrześcijaństwa konkretny argument na zmianę postrzegania nowej religii , tzn ,że oczekiwany koniec świata musi być poprzedzony konkretnymi wydarzeniami ale na razie trzeba się brać do roboty .Nikt nie ponosi wysiłku popularyzacji religii ,a wtedy jedynie sekty ,z myślą o jej jak najkrótszym trwaniu , jest wprost przeciwnie ma trwać jak najdłużej
  • @ikulalibal 13:59:43
    "konstruowana głównie przez Niemców którzy moim zdaniem nie są (nie chcą,nie mogą,nie potrafią być ) obiektywni"

    Który naród potrafi być obiektywny? Chętnie się przyjrzę ;)
  • @puuuq 14:00:55
    "wątpliwego autorstwa św Pawła"

    Autorstwo nie ma aż tak kluczowego znaczenia. Ważna jest treść. Kró Dawid nie musiał być autorem wszystkich Psalmów, ale jakie ma to znaczenie dla kogoś kto się nimi modli?


    "tzn ,że oczekiwany koniec świata musi być poprzedzony konkretnymi wydarzeniami ale na razie trzeba się brać do roboty"

    To wynika z samej logiki nauk wczesnego Kościoła. To byli uczniowie tych Żydów co uznali naukę Jezusa, że Królewstwo Boże nie jest z tego świata i nie warto robić powstań przeciw pogańskiemu okupantowi. Tylko zająć się długoterminową pracą nad przemianą ludzkich serc.
    Św. Paweł to tylko objaśniał. Trzeba pamiętać, że jego odbiorcy byli w większości nowo-nawróconymi, którzy potrzebowali katechezy.

    Zresztą chrześcijanie pokonali Rzym ale po trzech stuleciach, cierpliwością i pokorą. Wiedząc, że na chrześcijańskie państwa też przyjdzie kiedyś kres, po upływie symbolicznego "Tysiąclecia/Milenium" czyli epoki trwającej wiele stuleci.

    I o takich sprawach pisali wcześni Ojcowie Kościoła, nawet przed Chrztem Rzymu.
  • @ikulalibal 13:59:43
    "Reformacja tak głęboko przeorała mentalność zachodnich społeczeństw że podział //cztery stany: elita duchowa, arystokracja wojskowa, burżuazja, skupiająca swoje interesy wyłącznie w sferze gospodarki (warna wajśja w hinduizmie), a wreszcie robotnicy// już w XVII w był mocno nieaktualny."

    Przeoranie umysłu nie zmieni wajśję w bramina, ani siudrę (sługę) w kszatrię (rycerza).

    Podział na te cztery kasty jest dość fundamentalnie zakorzeniony w naturze ludzkiej. Można zacierać różnice, przeorywać umysłu, a bramin i wajśja pozostaną tym kim się urodzili.

    Można tylko dodać poprawkę do hinduizmu - w rodzinie danej kasty może się urodzić człowiek o naturze wyższej lub niższej.
  • @Pedant 15:32:42
    //nie warto robić powstań przeciw pogańskiemu okupantowi. //
    Niszowa grupa wyznawców Jezusa w samej Jerozolimie nie miała żadnego militarnego znaczenia , poza tym Tesaloniczanie to już przecież nie żydzi czyli tekst listu do nich dotyczy jedynie t zw życiowej postawy , zachęty do normalnego życia , pracy , wychowania dzieci itd a nie bezczynnego czekania na koniec świata , bo właśnie za abnegację, za brak zaangażowania
    w jakiekolwiek społeczne inicjatywy nimi pogardzano.
    Ta "długoterminowa praca nad ludzkimi sercami" to też niestety tylko retoryczna figura bo z chwilą legalizacji ,skończyło się myślenie o potrzebach "ducha " a pojawiła chęć korzystania z przyjemności życia i gdyby nie cały szereg różnych form życia zakonnego , to wg niektórych badaczy ,chrześcijaństwo utraciłoby status religii , wydaje się to absurdalne ale niewykluczone bo przecież gdyby kler jeszcze bardziej skupił się na świeckiej władzy , to nie miał by już czasu na samą religię
  • @Pedant 15:41:56
    //Przeoranie umysłu nie zmieni wajśję w bramina, ani siudrę (sługę) w kszatrię (rycerza) //

    Owszem zmieni jeśli "uszkodzone" zostaną funkcje pojmowania kardynalnych kwestii na przykład:wiara czy uczynki.A przecież ów dylemat legnie u podstaw wszystkiego co tyczy naszej cywilizacji.
    To Reformacja jako pierwsza nadwątliła tradycyjne społeczne podziały chłopi stawali się rycerzami i odwrotnie.

    PS
    na temat hinduskich podziałów kastowych t się nie wypowiadam traktując je jako inną galaktykę.
  • @puuuq 16:20:47
    "to też niestety tylko retoryczna figura bo z chwilą legalizacji ,skończyło się myślenie o potrzebach "ducha " a pojawiła chęć korzystania z przyjemności życia i gdyby nie cały szereg różnych form życia zakonnego , to wg niektórych badaczy ,chrześcijaństwo utraciłoby status religii "

    Prawie 300 lat nie było to tylko retoryczną figurą (300 lat do bardzo długi okres czasu, niejedno mocarstwo czy imperium takiego wieku nie osiągnęło). Po "legalizcji" jak Pan słusznie wskazał, rozwinął się monastycyzm aby pozwolić bardziej uduchowionym, uciec od świata. Jak skończyły się prześladowania zastąpili je umartwianiem i ascezą aby utrzymać się w dobrej kondycji.
  • @ikulalibal 16:27:25
    "na temat hinduskich podziałów kastowych t się nie wypowiadam traktując je jako inną galaktykę."

    Konfucjusz z jeszcze dalszej galaktyki, wymienia co najmniej dwie klasy ludzi:

    "Człowiek szlachetny wkłada tyle wysiłku w poznanie tego co słuszne, co czowiek pospolity w poznanie tego co korzystne"

    Stosuje się do do naszej kultury czy nie?
  • @Pedant 16:38:51
    //Stosuje się do do naszej kultury czy nie?//

    Stosuje.Ale bardziej mnie to martwi niż cieszy.Oznacza to bowiem że w dyskusji tyczącej naszej cywilizacji musimy powoływać się na autorytety pochodzące z całkiem innych albowiem wszystko co "nasze" już całkowicie się wyświechtało.
    Wyraźnie nie nadążamy.Z wywieszonym jęzorem próbujemy ogarnąć przeszłość (co z resztą nie bardzo nam się udaje) a już przyszłość napiera.
    Jest taki facet Zygmunt Bauman.Parę lat temu polscy narodowcy zrobili kipisz na jego autorskim spotkaniu.Matołki nieszczęsne dały tym samym zgrabny powód do tego aby uniknąć dyskusji na temat baumanowej twórczości.
    Tym sposobem mało który Polak dowiedział się że Zygmunt Bauman jest pionierem ideologii "nowego plemienia". https://en.wikipedia.org/wiki/Neotribalism
    Duże zasługi w tym zakresie wniósł francuski socjolog Michel Maffesoli https://pl.wikipedia.org/wiki/Michel_Maffesoli ale Bauman jest prawdziwym "kolumbem"
  • @ikulalibal 17:17:52
    "Stosuje.Ale bardziej mnie to martwi niż cieszy.Oznacza to bowiem że w dyskusji tyczącej naszej cywilizacji musimy powoływać się na autorytety pochodzące z całkiem innych albowiem wszystko co "nasze" już całkowicie się wyświechtało.
    Wyraźnie nie nadążamy."

    Jak się stosuje, to znaczy jest uniwersalne i trzeba podkradać jak patenty techniczne :)

    A teraz przetłumaczę na język naszej galaktyki, hinduski schemat, ważne - każda wyższa kasta ma opanowane cnoty niższych kast.

    1. Celem i cnotą sługi/pracownika jest dyscyplina i zdolność do solidnej pracy.

    2. Cnotą i celem przedsięborcy jest zaradność i umiejętność zatrudniania i utrzymywania pracowników oraz dbania o dobrobyt całego społeczńestwa

    3. Cnotą arystokraty jest odwaga wobec śmierci, honor i umiejętność przewodzenia.

    4. Cnotą osoby uduchowionej, jest miłość prawdy, wnikliwość i bezinteresowność.
  • @ikulalibal 17:17:52
    "Stosuje.Ale bardziej mnie to martwi niż cieszy.Oznacza to bowiem że w dyskusji tyczącej naszej cywilizacji musimy powoływać się na autorytety pochodzące z całkiem innych albowiem wszystko co "nasze" już całkowicie się wyświechtało."

    A mogę przytoczyć słowa innego kolumba czyli Leszka Kołakowskiego? ;-)

    Uprzejmie pozdrawiam.
  • @Pedant 12:28:41
    "Ktoś dostał bólu głowy po zaproszeniu do myślenia."

    Też mnie głowa boli ;-) Ale boleję więc jestem i 5* mogę dać.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31