Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
16 postów 1078 komentarzy

Diabeł tkwi w szczegółach

Pedant - Obraźliwe lub zakłócające komentarze mogą być usunięte dla utrzymania poziomu. Autorzy takich wpisów są zachęcani do ponownego poprawionego wpisu. Proszę o merytoryczne i zwięzłe komentarze na temat. Zastrzeżenia i pytania wysyłajcie poczt

Utylizacja Indiotow czyli smierc kapitalizmu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co będzie, gdy w XXI wieku zabraknie zajecia dla wszystkich opisał Stanisław Lem w Podróży dwudziestej czwartej opowieści z cyklu Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego

 
 
Stanisław Lem. "Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, to nie rozumie; jeśli rozumie, to natychmiast zapomina."

=========================

Znalezione na:
//tester.alzawaia.com/rownanie/


Większość obecnych studentów finansujących swoje studia z kredytów nigdy nie wyjdzie z ubóstwa, jako że nigdy tych kredytów nie spłaci, ponieważ ludzka siła robocza będzie już niedługo niepotrzebna nie tylko w produkcji, ale wraz z postępem robotyzacji, komputeryzacji (AI!) i generalnie automatyzacji to NIE tylko praca fizyczna, ale i umysłowa praca ludzi stanie się wkrótce zbędna i stąd też ogromna większość ludzkości w przyszłości nie znajdzie dla siebie żadnego płatnego zatrudnienia. Oczywiście, że samo „welfare state” czyli „państwo dobrobytu” NIE jest rozwiązaniem tego problemu: po prostu nie wystarczy, że tym bezrobotnym rzeszom będzie się wypłacać dożywotnie zasiłki czyli inaczej Bezwarunkowy Dochód Obywatelski – oni potrzebować będą jakiegoś celu w życiu, a ten dożywotni zasiłek go im przecież nie zastąpi. I to jest realny problem a nie to, o czym ty piszesz…Pompowali „równości” na siłę w PRL , innych demoludach,na Kubie ,Wenezueli.W Chinach trochę nie wyszło bo odpuścili , przestali pompować i wyszło im to na dobre.Natury ludzkiej nawet Atkinson nie zmieni. Pozostaje szukanie Złotego Środka Redystrybucji i z lepszym lub gorszym skutkiem go realizować albo dodałbym jeszcze Koreę Północną gdzie problem redystrybucji i przepompowania został dosyć skutecznie rozwiązany. Nie ma czegoś takiego jak „złoty środek”, Jest tylko optimum, które często bywa na poziomie minimum albo maksimum.

2. Korea Północna jest zaś od dawna państwem (neo)feudalnym, z dziedzicznym tronem dynastii Kimów i z ideologią nie marksistowską, a samowystarczalności (dżucze) oraz kultem „wiecznie żyjącego” prezydenta (de facto króla albo nawet cesarza) Kim Ir Sena, a więc jako państwo feudalne ma ona ogromną rozpiętość w dochodach i stanie posiadania pomiędzy najbogatszymi a najuboższymi. Nie uprawiaj więc taniej demagogii. Postęp techniczny „jako taki” nie jest ani dobry ani zły,ale jest on zły w kapitalizmie. Zacznijmy może od tego, że na każdym etapie rozwoju ludzkości, może tylko poza prymitywną technologicznie wspólnotą pierwotną, funkcjonującą dziś chyba już tylko tylko gdzieś u australijskich Aborygenów, Indian w Amazonii czy też wśród Eskimosów, wypracowujemy zawsze jakąś nadwyżkę – w rozwiniętych krajach, a więc też i w Polsce, obecnie bardzo wysoką, a więc problemem jest tylko jak tę nadwyżkę rozdzielić. I tu się różnimy, jako że konserwatyści i liberałowie czyli prawica i centrum chcą ją dzielić niesprawiedliwie, czyli według wkładu kapitału, co z góry preferuje niewielką a bogatą mniejszość, kosztem ogromnej, a relatywnie a często też i bezwzględnie ubogiej większości, zaś lewica chce tą nadwyżkę dzielić sprawiedliwie, czyli według wkładu pracy, uwzględniając przy tym prawa tych, którzy nie są w stanie pracować, czy to z powodu wieku albo choroby czy inwalidztwa, czy też, last but not least, z powodu bezrobocia, które jak wiemy jest nieodłączną cechą kapitalizmu – ustroju, w którym się produkuje i zatrudnia ludzi NIE po to, aby zaspokoić potrzeb ludności, ale aby wytworzyć dodatkowy zysk dla i tak już obrzydliwie wręcz bogatej mniejszości posiadającej w swych brudnych rękach kapitał. Nie muszę tu chyba tłumaczyć, ze utrzymanie takiego status grozi wybuchem kolejnej rewolucji, w której znów najbogatsi stracą nie tylko swoje majątki, ale także i swoje głowy. Tak więc to w interesie najbogatszych leży wprowadzenie, i to jak najprędzej, owego dochodu minimalnego, który utrzyma popyt na produkowane przez nich towary. Inaczej, to czeka ich los Dostojnych z planety Indiotów, jak u Lema w Podróży 24 z „Dzienników gwiazdowych”.

Przypominam tu, że o tym, iż roboty nie kupują praktycznie żadnych towarów, a właściciele robotów wykupić są w stanie tylko niewielki procent światowej produkcji towarów, pisał dość dawno temu Stanisław Lem w „Dziennikach gwiazdowych”, a dokładniej w Podróży 24 Ijona Tichego. Otóż problem z narastającym bezrobociem technologicznym „rozwiązano” na planecie (nomen omen) Indiotów budując tam w pełni automatyczną machinę zwaną DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego), która przerabiała owych Indiotów, na początku Proletariuszy zwanych tam „Tyrałami”, a zbędnymi przecież po całkowitym zautomatyzowaniu przemysłu, rolnictwa, handlu oraz innych usług na ich planecie, na lśniące krążki, którymi wykładano w estetyczne wzory reprezentacyjne place i ulice ich planety. Pod koniec, kiedy zabrakło już bezrobotnych Proletariuszy czyli Tyrałów, owa DUPA wzięła się za ocalałych początkowo z tego zmechanizowanego pogromu kapitalistów, nazywanych tam „Dostojnymi”.

Ciekawe, że ulubiony lemolog Lema, czyli prof. Jerzy Jarzębski z UJ, komentując dla zbiorowego wydania dzieł Lema (Interart, Warszawa, 1994) „Dzienniki gwiazdowe” a więc też i tę podróż, napisał, że to był błąd albo celowe przekręcenie kapitalistycznej rzeczywistości przez Lema, jako że, zdaniem Jarzębskiego (nota bene polonisty a nie ekonomisty) współczesny kapitalizm dawno temu rozwiązał problem bezrobocia. Cytuję: „Lem napisał swe Dzienniki z niebywałą zręcznością. Trzeba było ostatecznie zmylić cenzora — szczególnie w stalinowskich czasach dociekliwego — i napisać coś, co dałoby się odczytywać na dwa sposoby. Najlepiej widać to w Podróży dwudziestej czwartej, która na powierzchni jest kpiną z rzekomo (sic) nieuchronnych ekonomicznych sprzeczności rozsadzających kapitalistyczne demokracje. Autor ostentacyjnie pomija oczywisty fakt, że owe sprzeczności dawno już zostały na Zachodzie rozwiązane (sic). Jego niby-Ameryka nic nie wie o idei welfare state, próbuje się za to leczyć całkiem po sowiecku — przez wprowadzenie „absolutnego porządku”, a jej mechaniczny władca nie umie wyobrazić go sobie inaczej, jak w postaci deseniu układanego na polach z obywateli przerobionych w standardowe krążki. Istny „żywy obraz” z moskiewskiego czy pekińskiego stadionu!” – Jerzy Jarzębski „Spór między Munchhausenem a Guliwerem” (napisane w okolicach roku 1994) :

Jak widać, kiedy nawet dobry polonista bierze się za ekonomię i politykę, to popełnia on kardynalne wręcz błędy, tyle że nie tragiczne, a wręcz tragikomiczne, jako że myli on welfare state, czyli tzw. państwo dobrobytu z likwidacją bezrobocia, nie wiedząc w swej naiwności ducha i braku nawet elementarnej wiedzy z dziedziny ekonomii i politologii, że welfare state nie jest w stanie zwalczyć przyczyn bezrobocia, a tylko może złagodzić niektóre jego skutki, że „leczenie” nieuchronnego przecież w kapitalizmie bezrobocia koniunkturalnego (cyklicznego) a szczególnie zaś technologicznego poprzez zasiłki dla bezrobotnych, nawet tak wysokie jak w najbogatszych państwach kapitalistycznych  w najlepszych ich latach, czyli z grubsza w latach 1950., 1960. i 1970, jest tak samo nieskuteczne, jak leczenie nowotworów złośliwych (czyli tzw. raka) środkami znieczulającymi, w tym nawet tak silnymi jak n.p. morfina, że to jest tylko maskowanie objawów, a nie leczenie choroby toczącej dany organizm – czy to raka toczącego organizm ludzki, czy też bezrobocia toczącego społeczeństwa kapitalistyczne. Pomijam tu już to, że owo umiłowanie do estetycznych deseniów cechuje także reżymy kapitalistyczne – nie tylko III Rzeszy Hitlera czy Italii Mussoliniego a nawet i USA czy Francji – wystarczy popatrzeć na plan Waszyngtonu albo na zdjęcia lotnicze stolicy USA czy też podobnie spojrzeć na śródmieście Paryża, radykalnie przebudowane za czasów Napoleona III, aby ułatwić policji rozbijanie robotniczych manifestacji, poprzez likwidację wąskich uliczek i zastąpienie ich szerokimi, prostymi bulwarami, jakże idealnymi dla szarży dawniej kawalerii a dziś samochodów z armatkami wodnymi na obywateli protestujących przeciwko nadużyciom władzy.

Co więcej, sam Lem, obawiając się negatywnego przyjęcia tej podróży w USA, odradzał swojemu tłumaczowi, czyli M. Kandlowi, przetłumaczenie tej podróży (patrz „Sława i fortuna. Listy do Michaela Kandla”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013). Niemniej Kandel przetłumaczył tę podróż, tyle że z Indiotów zrobił on Głupaków czyli Phools, aby nie obrazić Indian i Indusów (amerykańska polityczna poprawność, dochodząca obecnie do szczytów absurdu). Anglojęzyczna Wikipedia, aby uniknąć krytyki kapitalizmu, tak oto streściła tę podróż, usuwając z niej wszelakie aluzje do kapitalizmu: „Elsewhere Tichy meets a race of aliens (called “Indioci” in the Polish original, “Phools” in the English translation) who, desiring perfect harmony in their lives, entrust themselves to a machine which converts them into shiny discs to be arranged in pleasant patterns across their planet.”

========
Udział płac w PKB

https://wos.blog.polityka.pl/wp-content/uploads/2016/10/udzial-plac.png

KOMENTARZE

  • nie kumam
    jeśli w kapitaliźmie występuje problem niewłaściwego podziału nadwyżki, to nie jest on taki straszny,

    w nas budzi strach obawa, że będziemy pozbawieni nie tylko nadwyżki, ale i środków do przeżycia,

    z drugiej strony, jeśli "lewica chce tą nadwyżkę dzielić sprawiedliwie, czyli według wkładu pracy, uwzględniając przy tym prawa tych, którzy nie są w stanie pracować, ", to mogłaby w jakimś zakresie uwzględniać prawa tych, którzy nie przepili kapitału.
  • @interesariusz z PL 11:36:43
    "z drugiej strony, jeśli "lewica chce tą nadwyżkę dzielić sprawiedliwie, czyli według wkładu pracy, uwzględniając przy tym prawa tych, którzy nie są w stanie pracować, ", to mogłaby w jakimś zakresie uwzględniać prawa tych, którzy nie przepili kapitału."

    Problem polega na tym, że ani lewica ani prawica nie ma dużego wpływu na procesy, które są poza ludzką kontrolą.

    Nie były w stanie powstrzymać ani rewolucji rolniczej, która doprowadziła do powstania wielkich miast i starożytnych cywilizacji w dolinach Egiptu, Mezopotamii, Indusu itd ...

    Nie były też w stanie powstrzymać rewolucji przemysłowej i kolonializmu.

    Z rzadka udało się prawicy zahamować przemiany ale tylko na ograniczony (choć dość długi) czas. Przykładem jest szlachecka Polska XVII i XVIII wieku oraz Japonia pod władzą szogunów z rodu Tokugawa. Na nieszczęście dla Polski, Polska nie była wyspą ;)
  • @Pedant 13:49:52
    nie były w stanie powstrzymać rewolucji ? kto ? pewnie prawica. Ale czy naprawdę była jakaś świadoma prawica, czy może tylko chodzi o prawicowy trend, który przegrał z rozpasaniem ?

    Procesy są poza ludzką kontrolą, bowiem ludziom nie zależy, aby pod nią były. Nikt nie ma woli powstrzymania eugeniki i produkcji potworków w labolatoriach. Jeszcze tylko muzułmanie wyznają jakieś zasady, a my chcemy ich europeizować, czyli pozbawić zasad moralnych i społecznych. Ludzie z dużej litery są marginalizowani, bo przeszkadzają w napychaniu kałduna bez opamiętania.

    Tylko nowa religia mogłaby coś zmienić.
  • @interesariusz z PL 14:24:03
    "Ale czy naprawdę była jakaś świadoma prawica, czy może tylko chodzi o prawicowy trend, który przegrał z rozpasaniem ?"

    Ja posługuję się dawną i prostą definicją podziału na prawicę i lewicę.

    "W każdym kraju są dwa stronnictwa - partia bogatych i partia biednych"
    albo partia panujących i partia rządzonych.

    Co do "świadomości" to jest to pytanie z dziedziny kolektywnej psychologii i psychoanalizy. Liczy się intencjonalność, która równie często jest nieświadoma jak świadoma.

    Rozpasanie bywa częstsze u uprzywilejowanych bo mają więcej czasu i zasobów.
  • @interesariusz z PL 14:24:03
    "Tylko nowa religia mogłaby coś zmienić."

    Albo stara religia, która wróci do swoich pierwotnych zasad i korzeni. :)
  • @Krystyna Trzcińska 15:38:59
    "@Pedant - Cenzura ma rożne oblicza i metody"

    Jak pani chce zamieszczać setki obrazków na swoim blogu, żadna cenzura Pani tego nie zabrania. Tu jest miejsce na poważne wypowiedzi.
  • @Pedant 16:34:59
    Co do fantastyki w której jest opisany pewien system w (całkowicie) zrobotyzowanej gospodarce to polecam "Limes Inferior" Janusza Zajdla.

    A kapitalizm w świecie AI i robotyki jest przeżytkiem. A "kapitaliści" mogą to uznać dobrowolnie i znaleźć wyjście (ale inne niż w eksperymencie z przekarmionymi myszami), albo czeka nas kolejna rewolucja.
  • -
    Najgorszy będzie okres przejścia. Z czasem koszty produkcji większości dóbr będą marginalne, ma zapanować powszechny dobrobyt ("Age of Abundance"). Więc socjalizmy (również?) stracą rację bytu.

    Okres przejścia zacznie się w krajach najdroższych (najwyższej płacy minimalnej, w szczególności w USA, które przodują jeśli idzie o robotykę) i/lub w Chinach, które przodują jeśli idzie o AI i komputeryzację społeczeństwa (tj wykorzystywanie telefonów z internetem w codziennym życiu) jak i zapędy rządy w stronę państwa Orwellowskiego.

    Najpewniej pierwszym wypieranym zawodem będą kierowcy (transport), którzy w obecnej gospodarce handlu internetowego i dostaw do domu stanowią na tyle pokaźny sektor, że część nie będzie w stanie się "przebranżowić" na nowe zawody związane z automatyzacją, więc od początku będzie silne parcie na "rozwiązanie problemu". Permanentnie bezrobotnych już teraz jest więcej i więcej. I więcej ludzi tracących zatrudnienie przestaje szukać innego. I więcej młodych nie pracuje, lub pracuje tymczasowo. Wracając do automatyzacji - dalej magazyny i fabryki, centra dystrybucyjne, logistyczne. Co ciekawe, jest dość prawdopodobne, że prędzej stracą pracę lekarze, niż pielęgniarki (czy osoby zajmujące się staruszkami). Inne zawody które czeka ostry przesiew: bankowość, prawnicy, sprzątaczki (ale te o mało skomplikowanej pracy - zautomatyzować sprzątanie podłóg jest dość prosto, co innego kompleksowe sprzątanie pomieszczeń użytkowych, mieszkań, biur). Fast food (czy w ogóle spożywka), kasjerzy, ochrona kolejne. Budowlanka chyba jeszcze dalej, choć kto wie. Reasumując Polska będzie o kilka lat do tyłu jeżeli idzie o przymus zmierzenia się z problemem.

    AI - jest to technologia sama w sobie wybitnie komunistyczna. Oto rząd w końcu dostaje narzędzie, dzięki któremu wszystko sobie może wyliczyć, przewidzieć (oczywiście nie patrząc na dalszy rozwój technologiczny). Wszystko nagle może mieć pod kontrolą. Tu jest dopiero zagrożenie.


    Co tu gadać, mogliby wprowadzić dochód podstawowy, ale zbyt wysoki spowoduje, że więcej przejdzie na bezrobocie, niż permanentnie bezrobotnych skorzysta. Zbyt niski znowu nie pozwoli "normalnie" żyć. Dochód podstawowy dla wybranych to jeszcze większa nie sprawiedliwość. W miarę upływu czasu ten dochód podstawowy powinno się obniżać. A w ogóle wprowadzenie powszechnego dochodu podstawowego powinno się równać anulowaniu wszelkich obecnych zapomóg jakie obecnie istnieją (łącznie z emeryturami). Najlepiej robić to co zawsze - nie patrzeć na rząd tylko się przygotowywać samemu odpowiednio - nie tylko na rychły rynek pracy, ale i na powszechne rozboje i zamieszki, rządowe konfiskaty, wojny.
  • @k4tx 22:26:31
    "Wracając do automatyzacji - dalej magazyny i fabryki, centra dystrybucyjne, logistyczne. Co ciekawe, jest dość prawdopodobne, że prędzej stracą pracę lekarze, niż pielęgniarki (czy osoby zajmujące się staruszkami). "

    Czytałem gdzieś(nie chce mi się szukać), że jest pilotażowy hotel w Japonii, gdzie używają androidów. Niektórych funkcji nie potrafią robić, np. porządnie słać łóżek i muszą to robić ludzie. Minie 5 do 10 lat i androidy będą słać łóżka lepiej niż człowiek najlepsza pokojówka :)
  • @k4tx 22:26:31
    "Wszystko nagle może mieć pod kontrolą. Tu jest dopiero zagrożenie."

    Rządy też są zagrożone bo zwykli ludzie dostają w swoje ręce większy potencjał informatyczny, niż którym dysponowały lata temu tylko niektóre państwa.
  • @laurentp 19:10:55
    Jest kilka mocnych przesłanek za kapitalizmem w przyszłym świecie, przynajmniej w następnych 20-30 latach. Przykładowo telefony komórkowe, czy tablety właściwie już jest na rękę dawać ludziom za free przez giganty sprzedażowe jak Amazon, czy inne Allegro. Trochę inaczej z internetem - za net providerom również mogłyby płacić sklepy i sklepiki i biznesy działające w necie, nie konsumenci. Gorzej z innymi dobrami. W szczególności rolnictwo jest w koszmarnym stanie praktycznie wszędzie (średni wiek rolników w USA, Japonii to coś koło 60tki, bardzo duża liczba samobójstw w tym zawodzie). No ale woda i żywność to są w ogóle zagadnienia same w sobie.

    Natomiast jest jeszcze coś. Otóż tak samo jak komunistom, tak samo wielu naukowcom ubzdurała się walka z problemami ludzkości i społeczeństw. Tych bytów nie ma. Są jednostki. Są wyłącznie problemy pojedynczych ludzi. Świat obowiązkowego transportu publicznego (ewentualnie car sharing), miliardowych miast molochów (bo łatwiej i prościej odgórnie zarządzać zgrupowanym w jedno miejsce ludem, i z pewnością mniej energii do tego potrzeba) to jest jakiś koszmar. Ale oto przychodzi technologia VR, a i bez niej już funkcjonuje wiele firm, dla których nie istotne jest gdzie dany pracownik fizycznie się znajduje, ani nawet w jakich godzinach pracuje. I bardzo sobie chwalą - w ten sposób mają dostęp do talentów, których nie sposób było by zebrać w jedno miejsce. Odpadają ceny najmu biur. Odpada transport (czas i piniondz) na miejsce pracy. Rodzi się za to powrót na prowincję (gdzie ziemia tania i chałupa tania). Megamiasta mogą nigdy nie być potrzebne komukolwiek poza garstką komuchów z manią kontrolowania wszystkiego i wszystkich (np. Chiny już budują jedno takie od kilku lat).
  • bzdurne marzenia
    No jedyna zrobotyzowana fabryka aut koncernu WAG została pare lat temu zamknięta bo nie sprawdzała się ekonomicznie. A westchnienia za minionym to zwykły ludzki zwyczaj znikł zawód furmana woźnicy pojawił się szofer kierowca. Tak i z innymi zawodami będzie podobnie robotyka wymaga serwisu jeszcze nie ma robota diagnozującego i naprawiającego inne
  • @gnago 20:01:39
    "Tak i z innymi zawodami będzie podobnie robotyka wymaga serwisu jeszcze nie ma robota diagnozującego i naprawiającego inne"

    Ale będą.
  • @k4tx 10:15:38
    Przepraszam, że tak jadę od komuchów jeśli kogoś uraziłem. Trochę już napisałem o co mi chodzi i bardziej sprecyzuję. Panicznie boję się centralnych planistów od tego co wolno i nie wolno (badać, wytwarzać, w sensie gdzie kierować centralnie zarządzane środki). Przykładowo SpaceX (firma prywatna) robi loty w kosmos za cenę x10 niższą od państwowej NASA - w istocie teraz dopiero podbój kosmosu się zaczął, gdy firmy prywatne jest stać (i z miejsca przebiły koszty państwowych molochów podobnie jak SpaceX). Ponadto co do dochodu podstawowego - przez najbliższe (co najmniej) 20 lat większość ludzi będzie mogła podjąć zatrudnienie. Pojawi się więcej "zawodów" z czapy, jak jutuber, czy fryzjer psów, projektanci wszelakiej maści, domorośli - od ubrań po nadwozie modularnych samochodów - łatwiej będzie realizować pomysły, jeżeli się takowe ma, nie będzie więc tylko i wyłącznie gorzej. Skąd wziąć pieniądze na ten basic income - na pewno drogą nie jest dalsze opodatkowywanie pracy (w szczególności fizycznych). Wielu miliarderów opowiada się za dochodem podstawowym (w przyszłości), nie ukrywają swoich poglądów politycznych. Szkoda tylko, że większość chce dalej opodatkowywać etatowców. W budżecie kasy jest, tylko zawsze idzie nie wiadomo na co. Zautomatyzować w końcu te wszystkie urzędy...

    @gnago - pojawią się nowe zawody, ale zasadniczo będą wymagać coraz wyższych kwalifikacji podkręcając śrubę w końcu nie osiągalną dla większości. Postęp technologiczny i naukowy przyspiesza (synergia wielu wynalazków, synergie dziedzin nauki i techniki). Zmiany zachodzące kiedyś 100 lat dziś zachodzą w dekadę, dwie. Na pewno na elektromechaników będzie zapotrzebowanie (co w tych wszystkich robotach się będzie psuć najczęściej - elementy ruchome, mechaniczne, hydraulika).
  • @k4tx 21:52:03
    "Skąd wziąć pieniądze na ten basic income - na pewno drogą nie jest dalsze opodatkowywanie pracy (w szczególności fizycznych)."

    Pieniądz można tworzyć poprzez emisję mającą pokrycie w realnej produkcji i usługach. Bez zaciągania długów.
  • @Autor
    Co będzie w przypadku gdy nastąpi całkowita automatyzacja to antycypował Thorstein Veblen w "Teoria klasy próżniaczej".
    Podstawowe jego założenie opiera się na niepohamowanej skłonności ludzi do imponowania innym. Jeżeli będzie miała miejsce automatyzacja produkcji w bardzo dużym stopniu, to wytwarzane produkty będą tanie, a zatem nie będą się w ogóle nadawały do celów snobistycznych, nie będą się nadawały do imponowania innym. Jedyne co pozostanie jako wyróżnik posiadanego statusu materialnego to liczba ludzi których się utrzymuje, pod postacią ich zatrudnienia nawet do całkowicie bezproduktywnych działań. Tym samym ciągle będą dla ludzi źródła dochodu.
    Dokładnie taką sytuację opisał także Adam Smith, opisując zachowanie feudalnych posiadaczy ziemskich. Ze względu na to, że produkty materialne były dosyć jednakowe i bogactwo przejawiało się w ilości posiadanych produktów (głównie żywność) to sposobem manifestowania swojego bogactwa było utrzymywanie licznych dworów - czyli utrzymywanie innych ludzi.
  • @programista 09:52:41
    "Jedyne co pozostanie jako wyróżnik posiadanego statusu materialnego to liczba ludzi których się utrzymuje, pod postacią ich zatrudnienia nawet do całkowicie bezproduktywnych działań."

    Zakładając trwanie tytułow do prywatnej własności narzędzi produkcji.

    Ale czy będą one równie trwałe jak tytuły arystokratyczne w czasach dominacji mieszczaństwa? Jak tytuły własności będą bronione? Poprzez
    uświęconą własność intelektualną i represje wobec tych co będą rozwijać zdecentralizowaną i kolektywistyczną produkcję?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930